Wewnętrzny krzyk

Jak kochać siebie

Gdy inni tobą gardzą

Jak żyć w

Świecie, który cię nie chce

Jak walczyć o

Szczęście codziennie dotykając pustki

Jak radzić sobie

Wciąż będąc samotnym

Jak wygrać z

Obłędem zatruwającym umysł

 

Jak uciec przed

Samym sobą…

wewnetrzny krzyk

Opublikowano życie | Otagowano , , , , | Skomentuj

Ostatnie tchnienie

Nie wiem, gdzie jestem

Ani jak się tutaj znalazłem

Ale strasznie ciemno

I ciasno tu jest

 I bardzo się boje

Z każdej strony otaczają mnie

 Inne przerażone konie

Lecz ten tłok i ścisk nie pomagają

Przezywciężyc poczucia samotności

Pustki…

Moje ciało wyczerpane

Jest trudami ciężkiej podróży

Nie mam już sił

 By stać na własnych nogach

Cały drżę z wysiłku

Wzrok zachodzi mi mgłą

Nie chcę dłużej walczyć

Upadam…

Nie czuję bólu

Cierpienie się ulotniło

A ja znów galopuje z moimi braćmi po wiecznie zielonych łąkach…

ostatnie tchnienie

ostatnie tchnienie 2

Opublikowano życie | Otagowano , , , , , , | Skomentuj

„ Zaginiony świat koni” – Czy udało odnaleźć się do niego drogę? – recenzja książki Tomasza Jarosza

Autor zabiera nas w magiczną podróż po fantastycznych krainach… Ale nie tylko, ponieważ akcja książki rozgrywa się również tutaj na Ziemi. W miejscach, o których słyszeliśmy z opowiadań lub podziwialiśmy na własne oczy. Te dwa światy zostały połączone z ogromną finezją, subtelnością i lekkością, co jeszcze intensywniej pobudza naszą wyobraźnię oraz chęć odpłynięcia z lekturą w nieznane. Z przyjemnością poznajemy liczne postaci i z zapartym tchem śledzimy wartką akcję kibicując ulubieńcom, z którymi się utożsamiamy. Zastanawiając się czy dobro znów zwycięży nad złem?

Główna bohaterka przypomina mi mnie z dawnych lat. Jej niewinność, młodość oraz wiara w słuszność swojego postępowania ujmuję za serce, a miłość do koni jest bezwarunkowa. Szacunek i respekt wobec tych cudownych stworzeń godny jest podziwu oraz warty naśladowania, ponieważ to my – ludzie zniewoliliśmy i poddaliśmy naszej woli te inteligentne istoty. Służą nam z oddaniem i pokorą bez słowa sprzeciwu spełniając nasze zachcianki oraz próbując sprostać wciąż rosnącym, wygórowanym oczekiwaniom. A co zrobilibyśmy gdybyśmy usłyszeli ich głosy i myśli w naszych umysłach? Czy wtedy konie stałyby się bardziej wartościowe i równe nam Władcom Ziemi?

Losy świata i przyszłych pokoleń Ziemian oraz innym cywilizacji zależeć będą od pomyślnie przeprowadzonej misji, która została powierzona dwójce dzieci oraz kosmicznym sprzymierzeńcom. Ukrywającym się na naszej planecie pod postacią koni. Dzięki mądrości naszych mniejszych braci i determinacji ludzkich pociech spokój oraz harmonia mogą ponownie zagościć we wszechświecie. A potęga oraz siła miłości skruszą nie tylko najtwardszy lód wokół serca, ale też nawrócą zgubione dusze, ponieważ nikt z nas nie urodził się złym. W każdym kryje się maleńkie ziarenko dobra, które czeka, by wykiełkować. Wystarczy jedynie dać mu szansę…

 

Czy udało mi się odnaleźć drogę do zaginionego świata koni?

Tak, szklak codziennie wytycza mi moje mocno bijące serce…

zaginiony swiat koni

Opublikowano życie | Otagowano , , , , , , , , | Skomentuj

Koń – mój mniejszy brat

Doskonale wyważona budowa

Zachwycające sploty mięśni delikatnie pulsujące pod skórą

Ciepłe, aksamitne, zmysłowe ciało

Czesana przez wiatr splątana, bujna grzywa

Ufne, przepełnione mądrością oczy

Subtelnie parskające w dłoń jedwabiste chrapy

Ciągle poruszające się, niezawodne uszy

Przeszywająca woń skóry

To diament polerowany przez setki tysięcy lat ewolucji

Urodzony obserwator

Niedościgniony mistrz zwodów i ucieczki

Wymagający ideał, z którym nie łatwo się obchodzić

Upokorzenie, strach, przemoc

Nie jest dobrą drogą poznania

To zaułek ślepego posłuszeństwa

Siłowego złamania

Jedynie ludzie potrafiący słuchać koni poznają prawdziwą esencję Ich języka…

kon moj mniejszy brat

Opublikowano życie | Otagowano , , , , , , , , , | Skomentuj

Starcie tytanów – eks partnerów

Rozstanie dwojga rozwścieczonych ludzi nigdy nie jest ani łatwe, ani przyjemne. Za wszelką cenę próbujemy wyjść z tej patowej sytuacji z twarzą. Nie dać nic po sobie poznać. Panować nad mimiką. Nie okazywać słabości. Być zimnymi i obojętnymi. Jednak w tym okresie zawsze ktoś cierpi. Czasami nawet oboje… Wstydzimy się do tego przyznać, choćby przed samymi sobą… Przecież empatia jest oznaką słabości…

Zerwanie przypomina mi byki szarżujące na siebie w furii albo zaciętą walkę bokserów na zawodowym ringu. Każdy cios, moment nie uwagi, niespodziewany zwód, zmiana taktyki, opuszczenie gardy może być TĄ chwilą, która zadecyduje o wygranej. Należy ranić jak najdotkliwiej, by, chociaż w ten sposób zostać zapamiętanym. Wyzwiska, kłótnie i przepychanki nie mają końca, a każdy przedmiot stał się cenniejszy od złota. Nawet ten okropny komplet wypoczynkowy od cioci Halinki… Ja biorę telewizor… Samochód jest na mnie… Mieszkanie mamy po moich rodzicach… Nie odbierzesz mi dzieci! Azor pójdzie za mną… Sekundanci w postaci rozszczebiotanych koleżanek oraz posępnych kolegów dolewają jedynie oliwy do ognia, podjudzając zwaśnione strony oraz siejąc nie potrzebne zamieszanie ( Nie odpuszczaj. Jesteśmy z Tobą).  Trudna batalia o materiale dobra w końcu zakończona 2: 3 dla mnie przegrałam / wygrałem. Spokojnie to dopiero pierwsza runda jeszcze zdążę się odegrać na niej / nim. Taka wojna partyzancko – podjazdowa trwać pewnie może latami… Czy koniecznie trzeba, aż tak wszystko sobie utrudniać i obrzydzać…?

Kiedy rozum, nareszcie, weźmie górę nad rozszalałymi emocjami okazuje się, że ta cała burzliwa szarpanina o graty czy szantaż o sprawowanie opieki rodzicielskiej był absolutnie zbędny. Jesteśmy ludźmi mogliśmy załatwić takie sprawy w bardziej cywilizowany sposób. Bez krzyków, na spokojnie. Przecież uważaliśmy się za wielce dorosłych i odpowiedzialnych. Tylko głupcy zaślepieni bólem, opętani rządzą zemsty tak postępują. My do nich na pewno nie należymy…

Może warto było ustąpić w pewnych kwestiach i nie przekreślać zbyt pochopnie wspólnie spędzonych lat? Kiedyś się kochaliśmy… Snuliśmy plany na dalszą przyszłość… Tyle nas łączyło… Czy naprawdę pragniemy o tym zapomnieć? Wymazać z pamięci. Rozłąka to tylko zakończenie pewnego etapu, który niewykluczone będzie zalążkiem kolejnego… Lepszego…

Czy przyjaźń damsko – męska w ogóle istnieje? I czy jest możliwa w naszych szalonych czasach? A, co z eks partnerami oraz ich zawiłymi relacjami?

To skomplikowane pytania niemające jednej, jasnej odpowiedzi. Co stanie się dalej zależy tylko i wyłącznie od nas oraz od tego czy potrafimy wybaczyć sobie popełnione błędy. Przekreślić złe chwile. Pogodzić się z klęską. Zdusić gorycz porażki oraz znaleźć siłę, by pożądanie zamienić w lojalną, szczerą, bezinteresowną przyjaźń. Jest to droga, na którą wkraczają najodważniejsi. Ludzie nieobawiający się zaryzykować.

Podjęłam to wyzwanie i nie żałuję, ponieważ tracąc kochanka zyskałam cudownego kompana, który otworzy przede mną bramy nieba, ale też wskoczy w otchłań piekła…

Starcie tytanów , eks partnerów

Opublikowano życie | Otagowano , , , , , , | Skomentuj

Dom

 To pokoje wypełnione pamiątkami

 To ściany znające najskrytsze tajemnice

 To kuchnia nasycona wspaniałymi zapachami

 To łazienka znająca każdy centymetr mojego ciała

 To salon będący świadkiem największych dramatów

 To sypialnia, w której wszystko się zaczyna

 To zapomniany przez czas i ludzi strych

I ten cholerny czerwony dywan

Wielka – mała przestrzeń

Cudowny wszechświat zamknięty pod kluczem

Enklawa dostępna dla wybrańców

Azyl a zarazem więzienie pozbawione krat

 Lecz jestem tutaj tylko intruzem

Nieproszonym gościem

Jestem kobietą, która żadnego miejsca nie może nazwać

Swoim domem…

dom

Opublikowano życie | Otagowano , , , , , , | Skomentuj

Choć ucieknijmy stąd

Sprzedajmy wszystko, co mamy

Te materialne dobra, które latami gromadziliśmy

Samochody, ubrania, nieruchomości

 Przedmioty okupione potem i wyrzeczeniami

Pozbądźmy się w końcu tego zbędnego balastu

Zrzućmy ciążące latami kajdany

Wymarzmy z pamięci całe kiedyś…

Choć brzmi to irracjonalnie

Po prostu ucieknijmy stąd

Do miejsca, gdzie

Nikt nas nie znajdzie, pozna, oceni

W którym będziemy tylko my

Nareszcie wolni

Od nieprzychylnych spojrzeń i szeptów

Życzliwych nam sąsiadów

Zróbmy wreszcie ten jeden milowy krok

By codziennie móc spijać nieprzerwane potoki naszych słów

By wieczorami czuć niezastąpioną bliskość

By nie bać się wykrzyczeć w niebo kocham Cię

By zawsze być tylko razem…

…Skrzydlaty…

chodz ucieknijmy stad

Opublikowano życie | Otagowano , , , , | Skomentuj

W hołdzie przyjaźni

Trudno w to uwierzyć, ale minął już rok odkąd ostatni raz się widziałyśmy. Całe 365 dni, w których brakowało mi tylko Ciebie. Tak wiele zmieniło się w moim życiu od tamtej pory i chyba ja również uległam metamorfozie. Coś bezpowrotnie we mnie pękło. Nie ma doby żebym o Tobie nie myślała i nie wracała pamięcią do wspólnie przeżytych chwil. Jednak 3 kwietnia jest szczególną datą, ponieważ wtedy rozstałyśmy się. Mam nadzieję, że tylko na moment i, że niebawem ponownie się odnajdziemy…

Tej nocy długo nie mogłam zasnąć oglądałam nasze zdjęcia, filmiki, przywoływałam różne anegdoty, przytulałam się do przedmiotów, jakie mi po Tobie zostały. Chciałam ponownie poczuć Twój zapach, ciepło, bliskość… Starałam się nie płakać za dużo, ale mój ból oraz cierpienie nadal są ogromne. Czas nie zaleczył ran, ani nie pomógł mi zapomnieć. Moja Przyjaciółko na zawsze pozostaniesz w mym sercu…

Nie mogę być koło Ciebie… Dlatego spotkamy się w snach. Tylko tych dobrych. Chcę zabrać Cię w podróż śladami naszych wspomnień. Zamknij oczy i chodź do mnie…

Pamiętasz jak udało nam się pokonać własne lęki… Panicznie bałaś się wody, nawet do najmniejszej kałuży nie chciałaś wejść. Przypominasz sobie ile czasu poświęciłam, byś mi w końcu zaufała i przekonała się, że nic złego się nie dzieje, kiedy wchodzisz do wody albo, gdy Cię nią oblewam. Cierpliwość opłaciła się, bo polubiłaś kąpiele i pływanie w stawie.

Za to Ty pomogłaś zwalczyć moją fobię dotyczącą szeregów i linii. Jak widziałam 3 przeszkody w jednym rzędzie od razu ogarniała mnie panika i paraliżujący strach. W swoim oddaniu i miłości często sama ratowałaś sytuacje oddając skoki z dziwnych pozycji i trudnych odbić. Robiłaś to dla mnie, żebym się nie bała, żebym uwierzyła, że sobie poradzisz i wyciągniesz nas z najgorszych tarapatów. Faktycznie, tak w istocie było. ( Pamiętne zawody w Lesznie).

Teraz wiem, dlaczego wygrałyśmy tą walkę z demonami – to proste zadziałała magia przyjaźni i miłości.

Wiesz, czego strasznie mi brakuje… Naszych wypadów w teren. Zwłaszcza tych na oklep. Zapuszczałyśmy się wtedy w nieznane dziewicze zakątki lasów lub galopowałyśmy wolne i szczęśliwe po poligonie. Słońce ogrzewało nas, a wiatr bawił się rozwianymi włosami.

To były wyjątkowe momenty cudownej jedności. Scalenia rozgrzanych ciał i odprężonych umysłów. Coś nie do opisania tylko przeżycia…

Obydwie uwielbiałyśmy adrenalinę związaną z pokonywaniem parkurów oraz coraz trudniejszych i wyższych kombinacji. Nikt w nas nie wierzył, a my zrobiłyśmy psikusa osiągając tak wiele w tak krótkim czasie. Szacunek i podziw zdobyłyśmy skacząc potężny mur, który podobno był poza naszym zasięgiem. Szepnęłam Ci do ucha poradzisz sobie i tak właśnie było. O tym skoku krążyły plotki i legendy ( niepasujące odbicie, fatalne lądowanie, Twoje odwrócenie głowy i upewnienie się czy nie zrzuciłaś niczego, a potem euforia i szał, w którym prawie wysadziłaś mnie z siodła). Od tamtej pory już z nas nie szydzili. Stałyśmy się równe z lepszymi oraz bardziej doświadczonymi zawodnikami i ich końmi.

Fenomenem sukcesu było jedynie albo aż bezgraniczne zaufanie.

Takich pięknych, niesamowitych historii mamy mnóstwo… Podzielę się nimi ze światem – w hołdzie naszej przyjaźni Dumna…

w holdzie przyjaźni

Opublikowano życie | Otagowano , , , , , , , , , , , | Skomentuj

Potrzeba bliskości

Proszę

Spotkajmy się we śnie

Z dala od pędu, huku i grozy

Tego okrutnego świata

 

Chcę tylko

Patrzeć w Twoje cudowne oczy

Zatopić się w nich

I utonąć

Zaczekać

aż Ty 

wtopisz się

W moje ramiona

Znów smakując ust

 

Wtedy wiem

że jesteś

Wcześniej

później

już zawsze

z każdą chwilą bliżej

i intensywniej

 

 Bo

jedynie błądząc

udaje mi się odnaleźć

drogę do Ciebie…

potrzeba bliskosci

Opublikowano życie | Otagowano , , , , , , , | Skomentuj

Papierowe słowa

Kochanie,

Postanowiłam napisać do Ciebie, dopiero wtedy, kiedy moje wzburzenie nieco ostygło. Gdy w pełni odzyskałam jasność trzeźwego myślenia oraz nabrałam dystansu do zaistniałej sytuacji. Kiedy wyrachowana diablica ustąpiła, w końcu, miejsca wyrozumiałej samarytance. Nie zmienia to faktu, że wciąż jestem zła. Strasznie wściekła… Lecz z każdym kolejnym dniem gniew wypala się i zmienia, ewoluuje w rozżalenie, smutek, bezsilność… Dzika furia stała się niczym więcej niż – cierpieniem. Ostre wyzwiska i obelgi, jakimi na początku chciałam Cię obrzucić ulotniły się pod naporem troski oraz zmartwienia. Zrozumiałam, że obrażanie Cię nie ukoi moich zszarganych nerwów, nie pomoże, nie wyjaśni Twojego zachowania. Nie wytłumaczy pobudek, jakimi się kierowałeś krzywdząc mnie tak dotkliwie… Krzyk, również nic tutaj nie wniesie ani nie rozwiąże – to nie odpowiedni doradca… Sądzę, że sam mój widok, jedno spojrzenie, doskonale odzwierciedli kłębiące się we mnie duchowe stany, dylematy, emocje… Jest też wymowniejszy ponad wszystko, co mogłabym powiedzieć lub zrobić.

Ponownie staję na rozstaju skrajnie różnych dróg… Kocham Cię: to zarazem piekło i spełnienie, a Nienawidzę przypomina jedynie namiastkę życia bez Ciebie. Serce jest podatne na subtelnie utkane manipulacje i liczne usprawiedliwienia, niestety rozum pozostaje na nie głuchy i niewzruszony. Najgorsze, że nie ważne, co bym wybrała, co postanowiła i tak stałeś się moim przekleństwem. Czasami pożądanym, innym razem wyklinanym, ale zawsze wiecznym i niezmiennym… Po prostu Moim…

Jedyne, co mogę jeszcze dodać jest stwierdzenie: Zawiodłeś mnie. Zrobiłeś to sam, na własne życzenie pętając się kajdanami składanych obietnic. Złożonych zbyt pochopnie albo z pewności w ich powodzenie, a może wcale nie przykładałeś wagi do wypowiadanych sentencji. Popełniłeś nie odwracalny błąd. Omamiłeś, zaczarowałeś mnie słowami, o które wcale nie prosiłam… Uśpiłeś czujność… Odsłoniłam się przed Tobą w pełni, zupełnie nie spodziewając się, że możesz zadać mi tak porażający, obezwładniający ból.  Zaufanie, którym Cię obdarzyłam oraz, o które tak długo i zajadle walczyłeś pękło. Niczym mydlana bańka. Krucha, cienka nić porozumienia i bliskości rozpadła się pod ciężarem żalu.

Sądziłam, że kolejnego podobnego zawodu nie zniosę. Jednak myliłam się. Nie jest tak łatwo złamać człowieka. Jego siły, dumy, hartu. Nie udało Ci się doszczętnie zniszczyć mojej wiary w ludzi i nadziei, że los postawi na mojej drodze kogoś wartościowego. Jedynie lekko to nadszarpnąłeś . Pociągając za najczulszą z moich strun – dobroć.

Wybaczyłam Ci, bo kocham Cię. Szczerze, prawdziwie, bezwarunkowo, odrobinę naiwnie, ale nie wiem czy nasze relacje można kiedykolwiek odbudować. Uczucie pozostało, lecz rozczarowanie oraz zawód zbyt mocno wryły się w mój umysł. Stając się jego integralną częścią oraz nie zmywalnym piętnem. Pamiątką po czymś magicznym, co odeszło w zapomniane. Jednak wciąż żywą i obecną. Raną, tatuażem, blizną… Niemającą się nigdy zagoić.

 To też wspomnienie papierowych słów niedających o sobie zapomnieć…

L.

 

papierowe słowa

Opublikowano życie | Otagowano , , , , , , , | Skomentuj